Miesięcznik / Redakcja
Ksiądz Andrzej Mulka
redaktor naczelnyPrzyszedłem na świat już dość dawno, bo na początku lat 60 –tych XX wieku. Kiedy zbliżała się chwila moich narodzin tatuś, Roman, zawiózł moją mamusię, Władysławę, motocyklem do Ośrodka Zdrowia w Lipnicy Murowanej. Dzieciństwo spędziłem w malowniczo położonej miejscowości oddalonej około 50 km od Krakowa o pięknej nazwie Rajbrot. Tutaj właśnie bierze początek rzeka Uszwica, a wielu ludzi przyciągają urocze lasy bogate w jagody i grzyby. Dodatkową atrakcją są potężne kamienie nazwane Kamieniami Brodzińskiego. 
W Rajbrocie ukończyłem szkołę podstawową i zawsze byłem dumny z tego, że nad wejściem głównym do szkoły znajdował się wmurowany w ścianę obraz Matki Bożej. Już od piątej klasy często myślałem o tym, aby zostać księdzem. Z tą myślą poszedłem do Liceum Ogólnokształcącego w Bochni, które ukończyłem w pamiętnym roku 1980. Do Seminarium Duchownego w Tarnowie zawiózł mnie mój katecheta ks. Marian Myjak.
Po sześciu latach studiów w Dzień Matki otrzymałem święcenia kapłańskie z rąk Abpa Jerzego Ablewicza, a w Dzień Dziecka odprawiłem Mszę Świętą Prymicyjną w rodzinnej miejscowości. Trochę żartobliwie wspominam, że posługiwanie kapłańskie rozpocząłem „na Pustyni”, bo pierwszą moją parafią była Pustynia k/ Dębicy. Po dwóch latach poszedłem „w objęcia Matki Bożej Pociesznej” do Pasierbca, by po pięciu latach pracy kapłańskiej osiąść w Nowym Sączu. Tutaj od 1991 toku pracuję jako „ksiądz Promyczek”, przez osiem lat (1991-1999) jako wikariusz przy Bazylice Kolegiackiej, a obecnie jako dyrektor Wydawnictwa Promyczek, redaktor naczelny Promyczka Dobra oraz założyciel i opiekun zespołu Promyczki Dobra.
Moje hobby to dzieci i praca dla nich oraz z nimi. Staram się często uśmiechać, chociaż rzadko jestem zadowolony (szczególnie z siebie i z tego co robię). Niestety trochę za rzadko dziękuję moim współpracownikom, a jeszcze rzadziej ich chwalę, dlatego podziwiam, wszystkich, którzy ze mną współpracują. Panu Bogu dziękuję za to, że na drodze mojego życia stawia tak wielu wspaniałych ludzi, którzy tak bardzo pomagają mi „robić coś” dla dzieci.




















