WydawnictwoPrenumerataKontakt
 

Poczytaj / Opowiadania - lubię czytać

Kłopoty z prezentem

W sobotni ranek Promyczek wstał w wyjątkowo dobrym humorze. Wprawdzie nie przypominał sobie, żeby miewał złe humory, ale z tego dnia cieszył się szczególnie. To przecież imieniny Kasi! Już przed tygodniem został zaproszony na przyjęcie, a w czwartek razem z Iskierką kupili prezent dla solenizantki – wielkie pudełko czekoladek, a dodatkowo zdecydowali, że wezmą jej płytę z piosenkami „Promyczków Dobra”.

Promyczek wyszedł na podwórko i spojrzał w niebo w poszukiwaniu dwojga przyjaciół:

Słoneczka i chmurki Akuku, którzy – jak się okazało – urządzili sobie wielką gonitwę wśród śmiechów i krzyków. Na szczęście dzień zapowiadał się słonecznie, ponieważ chmurce Akuku tym razem nie udawało się dogonić Słoneczka. Promyczek usiadł na ławeczce i obmyślał, czego życzyć dziś Kasi.

– Zdrowia… uśmiechu… dobrych ocen w szkole… Bożego błogosławieństwa… – mówił głośno.

Kiedy zauważył, że ścieżką idzie Ula, przerwał wymyślanie życzeń i podbiegł do koleżanki.

– Cześć, Ula! – powiedział. – Idziesz dziś na przyjęcie do Kasi?

Ula nic nie odpowiedziała, tylko spuściła głowę. Dopiero teraz Promyczek zauważył, że dziewczynka jest bardzo smutna.

– Ula, co się stało? – zapytał troskliwie Promyczek (właśnie zorientował się, że smutny

nastrój udziela mu się wtedy, gdy ktoś inny cierpi).

– Wiesz, Promyczku… Jestem zaproszona na imieniny Kasi, ale niestety chyba nie pójdę – powiedziała cichutko Ula.

– Dlaczego?! – zapytał zdziwiony Promyczek. – Przecież przyjaźnisz się z Kasią. Jestem pewien, że na przyjęciu będzie cudownie!

– Ale… ale… widzisz, ja nie mam prezentu... Kupiłam dla Kasi piękną spinkę do włosów,

o jakiej zawsze marzyła. Taką zieloną z malutkimi biedronkami. Była naprawdę śliczna. Niestety, zgubiłam ją, idąc do szkoły. – Po policzkach Uli płynęły łzy.

– Ojej… – Zamyślił się Promyczek, ale zaraz dodał. – Nie martw się! Pomogę ci jej

poszukać. Czy wiesz, w którym miejscu mogłaś ją zgubić?

– Myślę, że tam, na łące, niedaleko mojego domu – odpowiedziała Ula, ocierając łzy i ciesząc się w duchu, że ma takiego dobrego kolegę.

– No więc, chodźmy!

Ula i Promyczek ruszyli na poszukiwania, a po chwili dołączyło do nich Słoneczko, przyświecając swoim jasnym światłem, i chmurka Akuku wytężająca wzrok w poszukiwaniu zagubionego prezentu. Trudno było jednak odnaleźć zieloną spinkę w zielonej trawie. Wydawało się, że Promyczek i Ula bardzo dokładnie zbadali teren, jednak wszystko na nic. Po dwóch godzinach, kiedy wytrwali poszukiwacze mieli już zamiar zrezygnować, usłyszeli za plecami głośne „Cześć!”. To Iskierka, widząc, że Promyczek i Ula czegoś szukają, zaciekawiona przyszła zobaczyć, co się stało.

– Co robicie? – zapytała – Czy ktoś coś zgubił?

– Tak, Iskierko. Ula zgubiła coś, co miało być prezentem dla Kasi. I jest problem, bo nie chce iść na imieniny bez prezentu – wyjaśnił Promyczek.

Iskierka zasępiła się. Rozumiała kłopot Uli i chciała jej jakoś pomóc. Już miała coś powiedzieć, gdy nagle Promyczek zapytał:

– Iskierko, a co ty masz we włosach?

– Ja? Aaa… pewnie chodzi ci o tę spinkę, którą dzisiaj znalazłam. Prawda, że jest piękna?

We włosach Iskierki wspaniale błyszczała zielona spinka z drobniutkimi biedronkami.

– Iskierko! – zawołał poruszony Promyczek – To jest właśnie spinka, której szukamy! Prezent od Uli dla Kasi!

W tym momencie Iskierka się zaczerwieniła. Promyczek wydawał się trochę zagniewany, a Ulka nie bardzo wiedziała, jak zareagować w tak niezręcznej sytuacji.

– Ach, tak… – odparła zawstydzona Iskierka. – Nie wiedziałam…

– Przecież znalazłaś ją niedaleko domu Uli. Mogłaś się domyślić, że taka piękna i nowa spinka może należeć właśnie do niej, prawda? – Chmurka Akuku włączyła się do rozmowy.

– My już od dwóch godzin poszukujemy zagubionego prezentu! – dodało Słoneczko.

- Powinnaś była zapukać do drzwi Uli i zapytać, czy to nie jest jej spinka.

– Macie rację. – Kiwnęła głową Iskierka. Natychmiast odpięła spinkę i podała Uli, mówiąc: – Przepraszam. To się już nigdy nie powtórzy. Zawsze gdy coś znajdę, będę

się starać odnaleźć właściciela.

– Nic się nie stało – odpowiedziała Ula, ciesząc się, że odzyskała zgubę.

 
 

Autor: Napisała Anna Michna; ilustracje Jacek Pasterniak



 
Ilość komentarzy: [0] dodaj opinie/oceń

krótki opis pełny opis chronologicznie według tematów