WydawnictwoPrenumerataKontakt
 

Poczytaj / Opowiadania - lubię czytać

Tajemnica białej karteczki

Pewnego popołudnia Iskierka i Promyczek siedzieli na ławce, wystawiając twarze do Słoneczka. Nagle nieopodal ławki coś zaszeleściło. Iskierka spojrzała w dół i zauważyła małą białą karteczkę. Podniosła tajemniczy skrawek papieru i zaczęła głośno czytać:

– Jest cierpliwa, łaskawa, nie zazdrości, nie unosi się pychą, nie pamięta złego, wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, wszystko przetrzyma i we wszystkim pokłada nadzieję.

Głos Iskierki usłyszała Akuku i ciekawość natychmiast przywiała ją na miejsce, gdzie – zdaje się – działo się coś ciekawego.

– Co czytacie? – zapytała z zainteresowaniem.

– Sami nie wiemy, co to jest – odpowiedziała Iskierka. – Znalazłam ten papierek koło ławki. Posłuchaj – i powtórnie przeczytała na głos tajemniczą treść kartki.

– Hmm… To brzmi intrygująco – rzekła Akuku.

– Rzeczywiście, ciekawe, kogo w ten sposób opisano. Iskierko, czy na pewno nie ma tam niczego więcej? Może jakiś podpis? – zasugerował Promyczek.

Iskierka uważnie przyjrzała się karteczce i dopiero teraz zobaczyła, że bardzo małymi literkami napisane było pod tekstem: „Taka jest M…”. Tyle dało się odczytać, bo ostatni wyraz był całkowicie zamazany.

– M…? Jak myślicie, o kim mowa? – Iskierka wydawała się coraz bardziej zaciekawiona.

Akuku zadumała się i w końcu odpowiedziała:

– Nie wiem, ale mam pewien pomysł. Zabawmy się w detektywów! Może wspólnymi siłami odkryjemy, kogo tak pięknie opisano w zagadkowym tekście.

– Dobrze! Zawołajmy Słoneczko i naradźmy się, co zrobić.

Słoneczko zbliżyło się do przyjaciół i kiedy usłyszało całą historię oraz treść karteczki, powiedziało:

– Myślę, że to może być o Matyldzie z II a. Podobno to bardzo dobra dziewczynka, świetnie się uczy i jest niezwykle koleżeńska.

– W takim razie chodźmy to sprawdzić – zaproponował Promyczek. – Wiem, gdzie ona mieszka.

Po kilku minutach dzielni detektywi pukali do drzwi domu Matyldy. Kiedy po chwili czytali koleżance dobrze im już znany tekst i wyjaśniali, w jakiej sprawie przyszli, zobaczyli szczere zdziwienie w oczach dziewczynki.

– Ależ nie! Jestem pewna, że to nie o mnie! Nawet nie wiecie, jaka ja potrafię być niecierpliwa! Moi rodzice ciągle na to narzekają. Poza tym często jestem zazdrosna o zabawki mojej starszej siostry albo o jej oceny. Jak widzicie, to „M” z pewnością nie oznacza „Matyldy”. Pozostałej czwórce opadły ręce.

– A może wiesz, o kim mowa? – z nadzieją w głosie zapytała Iskierka.

– Hm… – Dziewczynka zamyśliła się. – Sądzę, że tam mogło być napisane „Mama Matyldy”. Bo musicie wiedzieć, że moja mama jest naprawdę cudowna. Tak! Ten opis idealnie pasuje do mojej

mamusi. Z resztą zaczekajcie, zaraz ją zawołam. Mamooo! – krzyknęła Matylda.

 

Po krótkiej chwili w drzwiach pokoju stanęła uśmiechnięta brunetka. Najpierw uważnie wysłuchała sprawy, z jaką przyszli do niej mali detektywi, a potem w milczeniu wzięła do rąk białą karteczkę

i przeczytała ją wnikliwie. W końcu się odezwała:

– Bardzo mi miło, że pomyśleliście o mnie, jednak z pewnością nie ja zostałam w ten sposób opisana. Matyldo, dobrze wiesz, że czasami zbyt długo gniewam się na ciebie czy na tatę. Naprawdę daleko mi do takiego ideału, o jakim przed chwilą przeczytałam.

– Ojej… – westchnął Promyczek. – A czy może domyśla się pani, jak mógł wyglądać ten zamazany podpis? – zapytał z nadzieją w głosie, bo wierzył, że mądra mama Matyldy poda im jakąś istotną wskazówkę.

– Tak, rzeczywiście, coś mi to przypomina… – zastanowiła się. – Ach, tak! Przecież to fragment listu świętego Pawła do Koryntian!

Przyjaciele spojrzeli po sobie. Dopiero teraz zorientowali się, że podobny tekst czasami bywa czytany w kościele podczas mszy świętej.

– Kochani! Ten podpis musiał brzmieć: „Taka jest MIŁOŚĆ” – powiedziała mama Matyldy uradowana, że udało jej się rozwikłać zagadkę. – To jest część „Hymnu o miłości” świętego Pawła.

– Ale co to właściwie znaczy, że taka jest MIŁOŚĆ? – zapytała Iskierka.

Mama Matyldy zastanowiła się, bo odpowiedź na to pytanie nie była prosta.

W końcu rzekła:

– Sami widzicie, kochani, jak wiele jeszcze mamy w sobie niedoskonałości. Ani ja, ani Matylda, ani – jak podejrzewam – żadne z was nie odważyłoby się zapisać swojego imienia pod tym hymnem. Może to dobrze, bo mamy świadomość własnych słabości. Wcale nie jesteśmy cierpliwi ani łaskawi, często zazdrościmy, jesteśmy pełni pychy… Jeśli jednak naprawdę będziemy kierować się w życiu miłością, to pod tym pięknym opisem, który znaleźliście, bez wahania można będzie napisać imię każdego z nas…

Dzieci uśmiechnęły się i pomyślały, że zagadka została rozwiązana, ale następne wyzwanie przed nimi: żyć tak, aby na białej karteczce napisać swoje imię.

 
 

Autor: Napisała Anna Michna ilustrował Jacek Pasternak



 
Ilość komentarzy: [0] dodaj opinie/oceń

krótki opis pełny opis chronologicznie według tematów